Emilia Pérez
… czyli jak osoby cispłciowe śpiewają o tranzycji pod prysznicem.
… czyli jak osoby cispłciowe śpiewają o tranzycji pod prysznicem.
⚠️ Recenzja zawiera spoilery. Film w swojej wymowie jest transfobiczny i powiela stereotypy o Meksyku.
Wydawało nam się z partnerką, że święto sześciu króli to idealny czas, by rozpocząć w 2025 chodzenie do kina, tym bardziej, że nadarzyła się idealna okazja — prapremiera jednego z filmów będących potencjalnymi kandydatami do nagrody Akademii, a w momencie, gdy siadałyśmy w kinowych fotelach, zwycięzca Złotego Globu w kategorii filmu komediowego lub musicalowego.
No i trafiłyśmy na transfobiczny musical.
Przed tranzycją
Baron narkotykowy Manitas “zaprasza” do współpracy niedocenianą prawniczkę, Ritę, która w pierwszych scenach filmu sprawnie zamienia swoją przemową zabójcę swojej żony w ofiarę (!) jej samobójstwa (!!!). Też byłobym pod wrażeniem, że można taką obronę wyśpiewać na ruchliwej ulicy, gdzie tak dla podbicia dramaturgii śpiewanego tekstu komuś żeni się kosę pod żebra.
Tutaj zaczynają się też potężne luki nie do przeskoczenia przez współczesną naukę. Co powiecie na postać, która po dwóch latach tranzycji hormonalnej nie zmieniła się nic a nic? Zero zmian w barwie i tonu głosu, zero zmian w wyglądzie zewnętrznym?
Drugim słoniem w pokoju okazały się być również listy dialogowe. Pomijam już, że w filmie, który kręci się dookoła bossa narkobiznesu, hiszpańskie “mierde” tłumaczy się najczęściej jako “kurczę”, co miało oznaczać, że transpłciowej kobiecie w napisy wtłacza się męskie zaimki?
W trakcie tranzycji
Truskawka na transfobicznym torcie.
Rita leci najpierw do Bangkoku, by tam przy akompaniamencie chirurga plastycznego zaśpiewać o zamianie “penisa w waginę i waginy w penisa”, żeby potem udać się do Izraela… i wybrać dla swojej klientki transfobicznego chirurga. O czym również zaśpiewał, jeżeli on to on, jeżeli ona to ona. To było w okolicach bodaj trzeciego kwadransu filmu i moja dusza po raz pierwszy tamtego wieczoru opuściła moją cielesną powłokę (ktokolwiek widział w okolicach metra Świętokrzyska, proszę o kontakt na priv).
Szybkie rachu–ciachu, jak to zostało przedstawione, za jednym zamachem zrobiono wszystkie możliwe operacje dla osoby transpłciowej, na pstryknięcie palcami, Manitas to już nie Manitas, to Emilia Pérez, nawet głos już się zmienił! To znaczy jedna rzecz się nie zmieniła, ale o tym za chwilę.
Po tranzycji
Lukier hipokryzji na transfobicznym torcie. Z truskawką.
Jednym z kluczowych wątków jest ponowne spotkanie gangsterki prowadzącej swoje nowe życie poza narkobiznesem z jej dziećmi, których nie widziała przez kilka lat.
Emilia: [przytula swojego syna]
Dziecko: ♫ pachniesz jak mój tata ♫
Musicalowa transfobia poparta brakiem jakiejkolwiek konsultacji medycznej trwa dalej: osoby przyjmujące hormony pachną inaczej. Nie jest możliwe, aby po 4 latach rozłąki matka dzieci miała ten sam zapach ciała, co przed tranzycją.
Śpiewamy Idziemy dalej, tym razem do hipokryzji. Przez wiele lat prowadzisz kartel narkotykowy w Meksyku, także “znikanie” konkurencji czy osób postronnych jest wpisane w profil zawodowy twojej działalności gospodarczej, no ale zmieniłam się! Chcę ponieść konsekwencje swoich działań!
Żartuję, żeby poczuć się lepiej, Pérez uruchamia fundację zajmującą się odszukiwaniem zwłok zaginionych ofiar gangsterskich porachunków. Rączki czyste, można pobrylować w telewizji oraz na dobroczynnych galach, na których można zebrać pieniądze od swoich “przyjaciół” z dawnych lat: innych gangsterów oraz skorumpowanych polityków.
Nie uwierzyłom w tę przemianę przez ani jedną chwilę, śmierdzi ona fałszem i hipokryzją. Okropnie przedstawiony wątek przemiany głównej bohaterki, która to przemiana skutkuje finalnie jej śmiercią, a jakże, na skutek porwania za okupem. Zła osoba, która na samym końcu jest uhonorowana przez zwykłych mieszkańców, okupionych cierpieniem między innymi działań protagnostki za jej poprzedniego życia, jako bohaterka ludu.
Na dokładkę dostajemy przede wszystkim w tej części historii koszmarną rolę Seleny Gomez, żony Emilii, która gra kobietę wychowywaną w USA. Ciężko mi się słuchało angielskich wtrętów wplecionych do takiego sobie hiszpańskiego, ale myślę sobie, że nieee, nie może być tak źle. Hiszpańskojęzyczni użytkownicy Twittera uświadomili mi, że prędzej połapali się o czym Gomez śpiewa z portugalskich napisów na krótkich fragmentach wideo wrzucanych do sieci.
Po wyjściu z kina
Parafrazując moją partnerkę, “Emilia Pérez” dostaje nagrody za to jaki jest temat filmu, a nie za to jak zostało to opowiedziane. Dziury logiczne, powielanie sterepotypów, błędne ukazanie tranzycji, hipokryzja i po prostu bardzo podła transfobia są wylewane na widza przez 132 minuty.
Poszukując dodatkowych informacji na temat filmu, trafiłom na Wikipedię, gdzie w artykule poświęcono też uwagę krytyce ze strony osób LGBT+ oraz Meksykanów. No jest grubo, na przykład taka uwaga od Drew Burnetta Gregory’ego:
How many times do cis people have to learn about us before a portrayal like this one rings as false to them as it does to me?1
Meksykanie za to przyłożyli filmowi, mówiąc o braku wrażliwości i zrozumienia kontekstu ich kraju, obrona odtwórczyni głównej roli Karli Sofíi Gascón też nie została najlepiej przyjęta.
Doliczając do tego koszmarnie słabą rolę Seleny Gomez, która może i nie pokazała się jako dobra aktorka, ale bynajmniej dobrze śpiewała, odradzam komukolwiek wydania choćby złotówki z Waszych uczciwie zarobionych pieniędzy na bilet do kina albo wypożyczenie tego filmu na VOD, gdy już się pojawi w portalach streamingowych.
Napisy końcowe
Ocena: 0.25/5. Jedna dobra scena na 2 godziny 12 minut trwania filmu, którego reżyserką i scenarzystką mogłaby równie dobrze być J. K. Rowling (stadium po przejęciu jej zamku przez pleśń na ścianach). Prawdopodobnie najgorszy transfobiczny musical w dziejach.
Gdzie i kiedy: 6 stycznia 2025, kino Atlantic, Warszawa
Footnotes
-
‘Emilia Pérez’ Is the Most Unique Cis Nonsense You’ll Ever See https://web.archive.org/web/20241225225534/https://www.autostraddle.com/emilia-perez-trans-review/ ↩