Strona główna Nietuzinkowy sklep całodobowy
Miniaturka postu 'Nietuzinkowy sklep całodobowy' Kim Ho-yeon

Nietuzinkowy sklep całodobowy

24 stycznia 2025 | 18:00 | Opublikowano w kategoriach: Książki | Wpis przeczytasz w 3 min.

Przypadki chodzą po ludziach, tak samo, jak tajemnice. Czy jednak poznanie tajemnicy bezdomnego ze stacji Seul na początku pandemii COVID-19 złapie nas za serce?


Przypadki chodzą po ludziach, tak samo, jak tajemnice. Czy jednak poznanie tajemnicy bezdomnego ze stacji Seul na początku pandemii COVID-19 złapie nas za serce?

Sklep “Always”

Właścicielka sklepu całodobowego, pani Yeom, która mogłaby być już od wielu lat na emeryturze, gubi na stacji Seul saszetkę z dokumentami i pieniędzmi. Na jej szczęście, zgubę odnajduje lokalny bezdomny, który aż do rozlewu krwi dopilnował, by rzeczy trafiły do prawowitej właścicielki.

Starsza pani nie zraża się wyglądem bezdomnego, mając słowa Ewangelii w sercu, wyciąga do niego pomocną dłoń i od słowa do czynu, oferuje mu pracę na nocnej zmianie w swoim sklepie. Ale kim jest ten mężczyzna? Nie wie tego on sam.

Ludzie, historie, wzloty i upadki

Dokko, bo tak nazywa się człowiek–zagadka, powoli staje na nogi. Jest osobą doświadczającą jąkania, z potężną dziurą w pamięci spowodowaną alkoholizmem. Na początku pachnie i wygląda jak kloszard unikający kąpieli, za to niewylewający za kołnierz. Mimo to podnosi się, zarówno wizualnie, jak i w kontaktach międzyludzkich.

Co rozdział poznajemy losy nowych bohaterów, których doświadczenia przeplatają się ze sobą i wpływają na siebie nawzajem. Do Seulu przyjeżdża dramaturżka, która daje sobie ostatnią szansę na rozwinięcie swojej kariery, w mieszkaniu naprzeciwko sklepu. Co noc ojciec przytłoczony sytuacją rodzinną przychodzi po posiłek zapijany buteleczką soju. Złośliwy klient przychodzi po fajki i wbija szpile pracownikowi aktualnie przebywającemu za kasą.

Ich wspólnym mianownikiem jest Dokko. Staje się coraz lepszym sprzedawcą z dnia na dzień, uczy się na błędach, jego mowa jest coraz bardziej płynna. Coraz lepiej poznajemy też innych bohaterów, coraz bardziej też chce się przeczytać rozdział i zacząć następny. Niemal wszyscy dzięki tajemniczemu kasjerowi rozwinęli się w dobrym kierunku: wyszli na prostą, awansowali w hierarchii społecznej, odzyskali utracone więzi rodzinne.

Historie czyta się świetnie, dialogi i interakcje pomiędzy postaciami zapadają w pamięć, tak samo, jak ich charaktery, prawie każdy znajdzie tutaj swoją bratnią duszę, z którą będzie się utożsamiać. Ale wszystko, co dobre, w pewnym momencie musi się skończyć…

Ostatni rozdział

… który mnie rozczarował rozwiązaniem fabuły i tajemnicy, jaką krył Dokko. Aby uniknąć spoilera, niestety nie mogę powiedzieć kim był ani co Dokko zrobił, ale miało to bardzo negatywny wpływ na wiele osób, tych bliższych, jak i dalszych.

Końcem jego metamorfozy od zera do bohatera jest silne postanowienie, by wyjechać z Seulu i zostać wolontariuszem w regionie dotkniętym pandemią koronawirusa. Rozczarowało mnie to, podobnie jak wątek przemiany Emilii Pérez w filmie o tym samym tytule.

Nie podoba mi się taka forma działań, by sprawiedliwości stało się zadość. Nie wierzę, że Dokko odpokutował w pełni swoich win i po lekturze zamiast miło spędzonego czasu pozostał niesmak.

Ocena

3.5/5. Mam problem z niejednoznacznymi postaciami, które próbują spłacić dług zaciągnięty wobec społeczeństwa. Dokko nie jest tutaj dla mnie wyjątkiem. Ostatni rozdział mnie rozczarował, cała książka do tego momentu była na fali wznoszącej.

Popierdółki


Źródła: